Kategorie: Wszystkie | Fotki | gatki zmyślone | kwasy | szkółka | z czapy | zasady
RSS
wtorek, 19 sierpnia 2008
Jakiś czas temu wreszcie wyskrobałem trochę kasy na kurs prawa jazdy. Egzamin szczęśliwie zdałem za pierwszym razem, a co było po drodze, opisuję w dalszej części wpisu.

Wybrałem pewnie nie najlepszą, za to najlepiej rozreklamowaną szkołę w mieście. Co ciekawe nie dlatego, że była tak znana, a dlatego, że dzięki uczelniano-stowarzyszeniowym układom jej oferta była bezkonkurencyjna cenowo. Ekspresowa teoria w kilka dni, test teoretyczny zdany bez błędów i w drogę... No nie, jednak nie od razu usiadłem za kółkiem. Najpierw tydzień czekałem aż wreszcie zadzwoni do mnie przydzielony instruktor, a potem kolejne dwa na pierwszą jazdę.

Nadszedł ten długo oczekiwany dzień. Już na pierwszej godzinie ruszyliśmy na miasto. Miałem lekkie problemy z wyczuciem hamulca. Samochód albo nie hamował wcale, albo stawał dęba. Instruktor trochę się wkurzył, nawet parę razy na mnie ryknął. Z jazdy byłem zadowolony, myślałem, że za kółkiem będę radził sobie dużo gorzej. Za to z instruktor mnie nie zachwycił.

Z każdą kolejną jazdą było lepiej. Po pierwszej godzinie spędzonej na placu znacznie lepiej radziłem sobie ze sprzęgłem, hamulcem i biegami. Z instruktorem też się lepiej dogadywałem, chociaż miał dziwne fazy i trochę się z niego po cichu podśmiewałem. Potrafił opowiadać głupoty, np. o sprzęgle hydrokinetycznym w Corsie.

Kurs trwał dłużej niż zakładałem, bo instruktor odwołał mi parę ostatnich jazd. Chyba z zemsty za to, że spóźniłem się  raz czy dwa ;). W końcu wyjeździłem ostatnią godzinę. Parę dni później, z zaświadczeniem o ukończeniu kursu w dłoni, stałem w kolejce na Odlewniczej.

Na egzamin z teorii czekałem ponad miesiąc. Zdałem go bezbłędnie w pięć minut, jako druga osoba z grupy. Na praktyczny czekałem ponad dwa miesiące!

Dwa tygodnie przed egzaminem wybrałem się do innego OSK i dokupiłem cztery godziny jazd. Miałem je z facetem, który właśnie robił kurs na egzaminatora i dlatego miał w małym palcu wszystkie przepisy i zasady egzaminu. Dzięki niemu oduczyłem się paru złych nawyków i dowiedziałem się na co zwracać uwagę w trakcie egzaminu.

Ostatnią jazdę miałem w dniu egzaminu. Na dwie godziny przed „godziną zero” dotarłem na Odlewniczą. Dookoła sami zdenerwowani ludzie. Ktoś tam miał zacząć egzamin już 3 godziny temu, jeszcze inny oblał na placu, co jakiś komuś za oknem wyrwywał się okrzyk radości. Nie byłem przesadnie zdenerwowany, jednak w momencie wyczytania mojego nazwiska ścięło mnie dokumentnie. Panu egzaminatorowi z wielkim trudem wycedziłem przez zęby „Dzień dobry”. Po sprawdzeniu, że ja to ja, ruszyliśmy na plac.

Miałem szczęście. Egzaminator nie był przesadnie serdeczny, ale też nie zachowywał się złośliwie. Na placu, ani na mieście nie trafiły mi się podchwytliwe pytania. Łuk i górkę przejechałem jak na automatycznym pilocie. Adrenalina tak mnie nakręciła, że nie zastanawiałem się nad tym co akurat robię. W czasie egzaminu popełniłem parę błędów. Gdybym trafił na kogoś innego, raczej bym go nie zdał. Prawdę mówiąc po parunastu minutach od wyjechania na miasto, byłem przekonany, że nawet jeśli wrócę do WORDu za kierownicą, to i tak wynik egzaminu będzie negatywny. Paradoksalnie ta myśl bardzo mi pomogła i skupiłem się głównie na jeździe, a nie na tym co sobie myśli egzaminator. Po około 40 minutach skręciliśmy z Kondratowicza w Rembielińską. Jeszcze długa prosta i dwa skręty w lewo i byliśmy na placu.

„Zmieścił się pan w limicie błędów. Proszę zgłosić się do Wydziału Komunikacji.” Tu nastąpiło pomieszanie euforii z niedowierzaniem. Hamując emocje pożegnałem się z egzaminatorem, a 9 dni później upragnione prawko było już gotowe do odbioru.

Na tym historia się nie kończy. Mam świadomość, że nie jestem mistrzem kierownicy i że tak naprawdę muszę przejechać tysiące kilometrów w różnych warunkach, żeby móc wreszcie z dumą powiedzieć o sobie „kierowca”.

Poniżej zebrałem garść porad, które mogą przydać się osobom, które jeszcze prawa jazdy nie posiadają.

  1. Zanim wybierzesz szkołę, popytaj znajomych czy mogą polecić tobie jakiegoś sprawdzonego instruktora.
  2. Warto wykupić parę godzin jazd u innego instruktora. Każdy z nich ma inne spojrzenie, zwraca większą uwagę na inne sprawy.
  3. To czy zdamy egzamin bardzo w dużej mierze zależy od szczęścia. Jeśli egzaminator będzie chciał nas oblać, to to zrobi. Nie można się jednak poddawać. Jeśli czujesz się pewnie za kierownicą, to na pewno zdasz następnym razem. Jeśli jeszcze brakuje ci umiejętności, wykup dodatkowe jazdy i też ci się w końcu uda.
  4. Warto uczyć się teorii samodzielnie, jeszcze przed rozpoczęciem kursu. Dzięki temu, w trakcie jego trwania będziemy więcej rozumieć z wykładów.
  5. Jeśli nie odpowiada ci instruktor, to go zmień i to szybko – szkoda twojego czasu i pieniędzy.
  6. Jeśli instruktor ciągle za ciebie hamuje, łapie za kierownicę, to świadczy o tym, że się nie rozumiecie. Twoje zachowanie na drodze jest dla niego niejasne. Staraj się tłumaczyć dlaczego coś robisz, lub czegoś akurat nie zrobiłeś.
  7. Nie ma sensu przesadnie stresować się egzaminem. Nie uda się tym razem, to uda się następnym. Po jego oblaniu świat się nie zawali. Do egzaminu można podchodzić dowolną ilość razy. Trzeba będzie tylko wyłożyć parę złotych na kolejny termin i dodatkowe jazdy.
  8. Przed pierwszym egzaminem wmów sobie, że idziesz tam tylko po to, żeby poznać jego zasady i zobaczyć „jak to jest”.
  9. Jeśli w twoim WORDzie jeździ się po placu ze zgaszonymi światłami, pamiętaj żeby je włączyć przed wyjazdem na miasto. Na słowa egzaminatora: „Czy jest pan/pani na pewno przygotowany do jazdy?” powinno się zareagować sprawdzeniem właśnie świateł, ręcznego i pasów.
  10. W czasie egzaminu sprawiaj wrażenie osoby pewnej siebie. Pokaż egzaminatorowi, że wiesz co robisz. On nie przepuści kogoś kto boi się prowadzić samochód.
  11. Przesadnie kręć głową przed skrzyżowaniami i przejściami dla pieszych. Egzaminator musi widzieć, że zwracasz uwagę na to co się dzieje na drodze i w jej okolicy.
  12. Jeździj dynamicznie, ale nie przekraczaj dozwolonej prędkości.


Polecam podręczniki:
  • „Podręcznik kierowcy kat.B” - Henryk Próchniewicz, wyd. Grupa IMAGE
  • „Praktyczna nauka jazdy” tego samego wydawnictwa

Warto też odwiedzać fora na:
15:30, marcel.pajda
Link Komentarze (1) »
niedziela, 02 marca 2008
czwartek, 14 lutego 2008

Wpis przeniesiony: Gumball 3000

23:31, marcel.pajda
Link Dodaj komentarz »
sobota, 02 lutego 2008

Wpis przeniesiony: Ulubione radio

23:08, marcel.pajda , zasady
Link Komentarze (2) »
czwartek, 24 stycznia 2008

Wpis przeniesiony: Ocena

12:09, marcel.pajda , szkółka
Link Komentarze (2) »
piątek, 18 stycznia 2008

Wpis przeniesiony: Wasza klasa

16:32, marcel.pajda
Link Komentarze (2) »